Studenckie sposoby utrzymania – praca za granicą

Wielu studentów, zamiast pracować przez cały rok w kraju, zaraz po letniej sesji pakuje walizkę i wyjeżdża za granicę. Zalet takiego rozwiązania jest kilka – szlifowanie języka, możliwość sprawdzenia się w obcej rzeczywistości, a przede wszystkim zarobki, które są ciągle zdecydowanie wyższe niż w Polsce.

Flagi
Europejskie flagi, fot: tonix/sxc.hu

W wakacyjnej pracy za granicą doświadczenie zawodowe jest istotne, ale ma drugorzędne znaczenie. Zdecydowanie bardziej liczy się znajomość języka i przebojowość, a jeśli nie masz umówionej pracy przed wyjazdem, czyli jedziesz w ciemno, również wytrwałość w dążeniu do celu. Bo może się tak zdarzyć, że zanim znajdziesz pierwsze zajęcie na obczyźnie, minie trochę czasu, w którym o czarne myśli jest nietrudno.

Jeśli wyzwolisz w sobie pokłady dobrej energii i nie zrazisz się pierwszymi niepowodzeniami, dasz sobie radę i wrócisz do kraju z pełniejszym portfelem. Co ważne, pobyt za granicą może przynieść Ci zdecydowanie więcej satysfakcji, jeśli nie będziesz żył jak asceta, chowając każde zarobione euro, czy funta do skarpety, tylko przy okazji poznasz miejsce, w którym tymczasowo żyjesz. Nawet, gdy w tygodniu ciężko i długo pracujesz, w weekend możesz spakować plecak i ruszyć w głąb kraju. Między innymi to sugerują nasi rozmówcy, których udane lub mniej wspomnienia z wakacyjnej pracy za granicą przytaczamy poniżej.

Aniela, opieka nad dziećmi we Francji, bilans po wakacjach: +8000 zł

Studentka trzeciego roku pedagogiki wczesnoszkolnej z Kielc, Aniela, choćby z racji studiowanego kierunku musi mieć dobre podejście do dzieci. Do Francji jeździ w wakacje regularnie, od trzech lat. „Moja starsza koleżanka, która już dłużej mieszka we Francji zapytała mnie kiedyś, czy nie chciałabym zastąpić jej przy opiece nad dzieckiem w wakacje, bo znalazła już stałą pracę, która przynosi jej satysfakcję. Zgodziłam się bez wahania, bo mam do niej pełne zaufanie”. Decyzja Anieli była tym łatwiejsza, że gdy była we Francji za pierwszym razem, potrafiła powiedzieć co nieco po francusku; teraz mówi niemal płynnie. Jest świadoma, że za 2 i pół miesiąca pracy w innym kraju mogłaby zarobić więcej, ale pewność sytuacji i uprzejmi zleceniodawcy sprawiają, że do Francji wraca co roku.

Kamil, recepcjonista w hostelu w Glasgow, bilans: +8500 zł

„Przyjechałem do Glasgow w ciemno, dokładnie na 2 miesiące, ale opłaciło się, bo trafiłem w środek sezonu turystycznego i każda para rąk do pracy była potrzebna” – mówi Kamil (Akademia Morska w Szczecinie, górnictwo morskie), który w ubiegłe wakacje po raz pierwszy spróbował swoich sił w zarabianiu za granicą. Najtrudniejszy był dla niego na początku szkocki akcent, mimo, że bardzo dobrze zna angielski, z czasem jednak do niego przywykł. Scenariusz jego wyjazdu był prosty, wylot z początkiem lipca i powrót do kraju na wrześniową sesję poprawkową. W te wakacje zapewne zrobi podobnie, bo jak mówi, zbudował sobie w Glasgow sieć kontaktów.

Kacper, pracownik McDonald’s, Sheffield, bilans: +11 000 zł

„Jestem tytanem pracy” – śmieje się Kacper, komentując całkiem pokaźną sumkę, którą udało mu się zarobić w barze szybkiej obsługi na Wyspach. Dodaje, że nie było łatwo: pracował tyle, ile tylko było możliwe i chomikował zarobione pieniądze. „Sytuacja mnie do tego zmusiła – w kraju wziąłem kredyt na samochód, a mam teraz tyle innych wydatków, że muszę czym prędzej go spłacić”. Jak już zostało powiedziane na początku artykułu, wytrwałość w dążeniu do celu jest tu nie do przecenienia.

Aneta, zbieracz owoców, Holandia, bilans po wakacjach: +10 000

Wyjechała do Holandii z pomocą biura pośrednictwa pracy, czyli tak, jak setki osób rocznie. Jej odczucia jednak, mówiąc oględnie, są mało pozytywne, i ze względu na miejsce, w którym się znalazła, i na towarzystwo, z którym przebywała. Aneta, studentka politologii w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie, bo o niej mowa, twierdzi wprost: „Spora część Holendrów ma o Polakach bardzo złe zdanie, ale trzeba przyznać, że jest ono nieco uzasadnione, bo w Holandii oglądałam przedziwne sceny z udziałem naszych rodaków. Z drugiej strony, warunki, które zastałam na miejscu daleko odbiegały od standardów Europy Zachodniej. Dziwię się sobie, że wytrzymałam tam prawie 3 miesiące”. Wyjazd na zbiór owoców był zapewne pierwszym i ostatnim dla Anety, ale w tym aspekcie nie ma reguły. Jedno jest pewne: wyjeżdżając do pracy z pomocą pośrednika, trzeba dokładnie sprawdzić jego opinię.

Pewność siebie i w drogę!

Jak pokazują powyższe historie, zarobek za granicą to nic łatwego. Nie jest jednak powiedziane, że nie może być przyjemny. Wszystko zależy od determinacji, stopnia znajomości języka, i nie ma się co oszukiwać, od odrobiny szczęścia, która zawsze jest potrzebna. Pomocni są także znajomi i wypracowane kontakty – dużo łatwiej wyjeżdżać, gdy ma się już w zanadrzu jakąś pracę. Trzeba też pamiętać, że najtrudniejszy pierwszy raz, potem jest już dużo łatwiej.

Zobacz także:

Powrót do:
« Strony głównej
« kategorii Dodatkowe pieniądze

redakcja serwisu kontostudenta.pl
ostatnia modyfikacja: 03.07.2011 r. Wykorzystywanie bez zgody redakcji zabronione
Uwagi? Komentarze? Napisz do nas: 



polityka prywatności  |  regulamin serwisu  |  blog  |  kontakt

© Kontostudenta.pl 2011-2016. Wszelkie prawa zastrzeżone.